piątek, 2 grudnia 2011

Złośliwce

Trzeba przyznać, że Francuzi mają bardzo uszczypliwe poczucie humoru. Poczułam to szczególnie w pracy, gdzie przebywam z Francuzami cały dzień. Już od pierwszego dnia zaczęli mi "dokuczać". Tylko że to francuskie dokuczanie nie jest zawsze takie urocze i zabawne, bo oni potrafią być bardzo okrutni. Czasem trudno jest przełknąć półgodzinne kpiny ze swojego akcentu czy popełnionego lapsusa językowego-jeżeli jeszcze wszyscy wiemy jak Francuzi dukają w językach obcych... .Z drugiej strony zdają sobie chyba sprawę z tego, że ich poczucie humoru jest bardzo złośliwe i często zapewniają mnie że to tylko żarty i oznacza to ni mniej ni więcej tylko to, że mnie bardzo lubią-nawet mój manager mi ciągle powtarza: "Natalia, wiesz, że bardzo Cię wszyscy lubimy", często chwile po tym, jak przed klientem, któremu przez pomyłkę wydałam 5 centów za mało mówi, że "dziewczyny ze wschodu takie są, kradną i oszukują ha ha ha... ". Kiedyś powiedziałam mu, że mimo, że ciągle mówię po francusku, nawet do siebie, to liczyć muszę ciągle po polsku "dwa, cztery, sześć, osiem etc.." On na to : "Ale wiesz czemu tak jest...". Tutaj oczekiwałam, że przytoczy mi jakąś znaną teorię językoznawczą wyjaśniającą ten niuans. Mój manager; "Bo jesteś głupia". Hmm i jak ja mam to niby przyjąć?! hę?! Podobne żarty spotyka się tutaj na co dzień i to nie tylko w kierunku obcokrajowców. Francuzi kpią jedni z drugich i strasznie ich to bawi. Nie należy się zatem przejmować złośliwościami Francuza. Najczęściej oznacza to po prostu, że nas lubią. Chyba naprawdę wzięli sobie do serca prawidło: "Kto się czubi ten się lubi". Po francuski brzmi to chyba tak: Qui s'aime bien, chatouille bien. Muszę przyznać, że już się trochę przyzwyczaiłam i ostatnio dostałam pochwałę- tak pochwałę! to rzadkość!- że umiem już żartować jak Francuzi. Radość! Jak to zrobiłam? Po prostu, obserwuję ludzi, a jak ktoś popełni chociaż mały błąd, od razu mu to wytykam na głos i voilà- umiem żartować po francusku!

1 komentarz:

  1. Acha, to są ich żarty :) ciężki kaliber, a ja myślałam, że są złośliwi. Zresztą, chyba u mnie wpracy cały czas myślą, że mniej rozumiem niż im się wydaje, a ja... obserwuję i słucham.. :)

    OdpowiedzUsuń