poniedziałek, 12 marca 2012

8 marca - buraki kontra dżentelmeni

No tak wreszcie nastał piękny dzień bo Dzień Kobiet. Generalnie nigdy nie przywiązywałam do tego święta jakiś szczególnych oczekiwań ale zawsze miło się zrobiło jak jakiś mężczyzna czy złożył mi w tym dniu życzenia czy podarował kwiatka. No tak, nie zwracałam na to szczególnej uwagi bo mi za dobrze było, w dupie mi się przewróciło (jak się tego dnia przekonałam) bo otóż jestem we Francji, a tu ani nikt życzeń nie składa, ani w ogóle nawet NIE PAMIĘTA co to za dzień...We Francji międzynarodowy dzień kobiet nie istnieje!  Nawet Arabowie składali na fb wszystkim dziewczynom życzenia, a Francuzom usta w tym dniu zamurowało! Nigdzie nie panoszyły się kobiety z tulipanami. Z jakimikolwiek kwiatami czy oznakami pamięci ze strony ich mężczyzn...Cały dzień czekałam czy ktokolwiek wspomni o tym głupim święcie i cisza...Poczułam się jak dziecko, któremu zabrano lizaka...
Pytam więc Francuzek, jak to z tym świętem jest i dlaczego faceci nie składają im życzeń. Jedna nie wiedziała, ze w ogóle 8 marca to dzień kobiet, a druga powiedziała, że oni żadnych świąt nie obchodzą, bo Walentynki są komercjalne, a dzień kobiet z dupy, więc kwiatka nie użyczysz... 
Pytam o co w tym chodzi mojego wszechwiedzącego szefa...Powiedział mi, że mimo, że on dał swojej żonie kwiatka (O niebiosa!!!) to generalnie we Francji to nie jest dzień "ku czci kobiet" tylko dzień w którym wszelkie feministyczne organizacje organizują wiece i konferencje. Bardziej zwraca się uwagę na tematykę taką jak równość płci i dostępu do pracy, nauki aniżeli jakiś głupi tulipan, którego i tak nie wiadomo gdzie mieliby kupić, bo ja póki co kwiaciarni tu nie widziałam...może straciły rację bytu. Faktycznie przypomniałam sobie, że jak rano wstałam to zdałam sobie sprawę, że przegapiłam konferencje organizacji feministycznej Ni putes ni soumises (Nie dziwki, nie uległe/poddane) Oczywiście bardzo fajnie, że ta tematyka jest podejmowana i że działa tutaj mnóstwo takich organizacji, jednak mimo wszystko czułam się nieco zdegustowana. Nawet na jakiś skromny gest nie stać słynnych francuskich amantów.  Zresztą jak już kiedyś mówiłam, oni chyba ciągle działają zgodnie z zasadą: po co się męczyć jak i tak tutejsze laski tego nie wymagają....  Wydaje mi się, że ma to też związek z pewnym rodzajem szacunku jakim darzy się kobiety w Polsce a tutaj tego brakuje. Przecież dzień kobiet to też dzień wszystkich matek i naprawdę Francuzi uważają, że nie należy im się chociażby pamięć?! 
Tego dnia wychwalałam pod niebiosa polskich dżentelmenów, którzy wysyłali mi wiadomości na stary polski numer telefonu czy na fb. Niewiele ich to kosztowało a jaka radość! Czyżby jednak ostoją prawdziwych dżentelmenów była Polska?!!!

6 komentarzy:

  1. w Hiszpanii też słabo z tym dniem - niby święto i chcą by był to dzień wolny (sic!), ale kwiatki? A gdzie tam.. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja dostałam mnóstwo kwiatków i trzy dni wolnego w pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. łol Kasia tutaj niestety buractwo...a na koniec dnia jeszcze mi dogryzano, że jestem gruba ...;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę co znalazłam : )

    http://vidberg.blog.lemonde.fr/files/2011/03/049_journee-de-la-femme.1299573491.gif

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe świetna karykatura ;) Czyli miałam racje...

    OdpowiedzUsuń
  6. ach ta polska sarmacka uprzejmosc wobec dam, to przepuszczanie w drzwaich, to wreczanie kwiatow, calowanie w raczki... to prawda, ze to urzeka ale np Francuzi, ktorym sama nazwa "dzien kobiet" niewiele mowi, w przeciwienstwie do Polakow, podchodza do zycia w parze bardziej partnersko (podzial obowiazkow) a do kobiet bardziej powaznie ogonie rzecz biorac. W ojczyznie czesto mamy tak (juz coraz mniej ale), ze pan wroci do domu z kwatkiem dla zony a potem zasiada do TV z piwem. we francuskich domach mezczyzni bardo czesto gotuja kolacje dla rodziny i zajmuja sie dziecmi. moze dlatego oni juz nie musza czcic Dnia Kobiet, bo kobiety nie sa tu przepracowane tak jak w Polsce?

    OdpowiedzUsuń