środa, 20 sierpnia 2014

Carcassonne, Albi i Toulouse-Lautrec


Wiem, że znowu gdzieś się zapodziałam, ale tym razem powodem była wizyta mojej rodziny i liczne podróże po regionie (i nie tylko!) o których chcę właśnie opowiedzieć.

O samej Tuluzie nie będę pisała (ale kiedyś to jeszcze nastąpi), ale dzisiaj o regionie Midi-Pyrénées w którym mieszkam i który wreszcie trochę pozwiedzałam w te wakacje! A jest co zwiedzać, bo ten region południowej Francji jest naprawdę przepiękny i wart zobaczenia. Nie jest też tak bardzo znanym w Polsce regionem. Nie będę Was zanudzać historycznymi ciekawostkami, ale potraktuję ten wpis bardziej jak artykuł z serii "warto zobaczyć, co gdzie i jak". Zaczynamy!

CARCASSONNE
Carcassonne (czyt. Karkason) jest pięknym miasteczkiem i chyba najbardziej znanym na południowej Francji. (kiedy mówię południowej Francji, nie chodzi mi o Lazurowe Wybrzeże, które znane jest na pewno bardziej). O Cité- czyli warownym mieście przywodzącym na myśl rycerzy i "dawne czasy" słyszeli chyba wszyscy, a ja sama chciałam je zwiedzić już od dawna. Cité znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, więc nie jest to byle jaki zameczek. Do samego Carcassonne z Tuluzy dostać się łatwo- są pociągi i blablacar. Jeśli chodzi o warowne miasteczko to naprawdę robi wrażenie. Ten XII wieczny zamek jest pięknie zakonserwowany i zrekonstruowany. Wizyta kosztuje 8,50 Euro, a jeśli macie mniej niż 26 lat wchodzicie za darmo. Generalnie samego zwiedzania nie ma dużo, wchodzi się przez mury obronne do "miasteczka", zwiedza podwójne mury, kilka pomieszczeń i samo miasteczko wewnątrz. Zwiedzania jest na 1,5 godziny. "Miasteczko" są to liczne sklepiki z pamiątkami i lokalnymi produktami- w tym mnóstwo lawendy, wyrobów koronkowych i mydełek marsylskich ("savon de Marseille" to mydło - coś jak nasze polskie szare mydło, ale cudnie pachnące i bardzo zdrowe do mycia skóry). Sklepiki są w "stylu średniowiecznym": z kamienia, malutkie drzwi i okna- wygląda to naprawdę uroczo. Możemy poczuć się jakbyśmy podróżowali w czasie i przenieśli do średniowiecznej osady. Są też liczne kafejki i restauracje. Naprawdę polecam to miejsce, ale planując wycieczkę do Carcassonne nie warto rezerwować całego dnia, ale maksymalnie 4 godziny, ponieważ poza fortecą nic w tym miasteczku nie ma. Chyba, że ktoś planuje długie spacery i napawanie się tym zabytkiem godzinami...

ALBI
Albi było to dla mnie wielkie pozytywne zaskoczenie. To małe 50 000 miasteczko na północny-wschód od Tuluzy. Wydawałoby się, że nic tam ciekawego nie ma- a jednak! Najważniejszym chyba zabytkiem w tym pięknym miasteczku jest Katedra Św Cecylii, która w środku jest całkowicie pokryta malowidłami ściennymi. Musze przyznać, że nie jestem jakaś wielką fanką zwiedzania kościołów, ale ta katedra zrobiła na mnie OGROMNE wrażenie. (Od razu mówię, że zdjęcia w ogóle nie oddają piękna tej katedry) To jeden z najpiękniejszych kościołów na świecie jak widziałam (a trochę ich już widziałam ;)) Z zewnątrz majestatyczna i dość prosta, zbudowana z wyblakłej cegły, w środku powala na kolana. Spędziłam tam ponad godzinę, ponieważ po pierwsze kościół jest tak wielki , a po drugie za 2 Euro można zwiedzić go z audioguidem (polecam, bo bez niego wiele stracicie), który wyjaśnia historię katedry jak i malowidła i rzeźby się w nim znajdujące. Jeśli jesteście w regionie, naprawdę warto zajrzeć do Albi a szczególnie do tej katedry. Osobiście uważam ją za o wiele piękniejsza od Notre-Dame w Paryżu, ale ostrzegam, że nie wolno tego mówić Francuzom, bo mi się już niestety wymsknęło kiedy rozmawiałam z jedną Żabą. Wydawało mi się zresztą, że podziela moje zdanie, bo również zachwycała się ta budowlą, ale jeśli chodzi o sławetne Notre-Dame de Paris, to zawsze po słowach krytyki dotyczących tej dumy Francji jest chwila ciszy, następnie pojawia się pochmurna mina i słowa: "em.... je ne sais pas Notre-Dame est une belle cathédrale, c'est autre chose... " (tłum. emm.... no nie wiem, Notre Dame jest piękną katedrą, to zupełnie co innego....). W każdym razie wracając do tematu na ten kościół trzeba przeznaczyć minimum godzinę, wejście i zwiedzanie jest za darmo, ale żeby zwiedzić cały kościół (jest część płatna) trzeba dorzucić 2 Euro, w tym jest audioguide, mapka i opis.

Poza katedrą warto pokusić się o odwiedzenie muzeum Toulouse-Lautrec'a. Znajduje się tuż obok katedry (tak samo jak biuro informacji turystycznej, które daje nam piękne mapki za darmo). Ja bardzo lubię tego artystę. Zresztą każdy kto był w Paryżu, szczegolnie na Montmartre pewnie widział kątem oka reprodukcje jego plakatów, w tym chyba najsłynniejszego "reklamującego" Moulin Rouge. To niesamowicie ciekawa postać, która na zawsze zmieniła podejście do grafiki plakatu. Ten niski człowiek (w dzieciństwie złamał obie nogi, które z powodu defektu genetycznego przestały rosnąć i w efekcie mierzył tylko 1,5m) był znany w całym Montmartre, a szczegolnie w wielkich paryskich kabaretach  (Moulin Rouge, Le Chat Noir) i ... w burdelach. Zresztą jako jedyny ówczesny malarz przedstawiał na swoich obrazach i litografiach życie prostytutek i jak to wyglądały XIX wieczne paryskie domy rozkoszy. Przedstawiał to w bardzo estetyczny i niewulgarny sposób. Zmarł młodo w wieku 36 lat, ale kiedy wejdziecie do muzeum będziecie pod wrażeniem ilości prac jakie można tam obejrzeć! Ten malarz i grafik był naprawdę płodnym artystą! Muzeum jest bardzo ładne, odnowione, nowoczesne, opisy po francuski, angielsku i hiszpańsku. Dla mnie była to uczta dla oczu i naprawdę wiele się o Toulouse-Lautrec'u dowiedziałam, tym bardziej, że to muzeum ma największą kolekcję jego dzieł, co jest jak najbardziej zrozumiałe, gdyż w Albi się urodził.

Ja w Albi zwiedziłam tylko te dwa miejsca, ponieważ potem ruszyłam na dalsze zwiedzanie, ale myślę, że na to miasteczko można poświecić cały dzień. Ponoć warto odwiedzić też muzeum Lapérouse - XVIII wiecznego marynarza i odkrywcy francuskiego i muzeum mody. Samo miasteczko tez jest bardzo ładne.
Jeśli Was to zainteresowało, w nastepnym wpisie opowiem o dalszych regionalnych skarbach.
Na zdjęciach Katedra Św. Cecylii i jeden z obrazów Toulouse-Lautrec'a pokazujący życie w burdelu. W nagłówku zdjęcie plakatu Toulouse-Latrec'a - "reklama" Moulin Rouge.