poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jak sie uczyć, żeby się języka nauczyć!



Znowu szukałam inspiracji i oczywiście pomysłów na artykuł mam mnóstwo, ale czasu mniej. Czasem jednak coś mnie zainspiruje i tym razem znowu był to artykuł z „English matters” - czasopisma do nauki języka angielskiego wydawnictwa Colorfulmedia. Od jakiegoś już czasu chciałam napisać coś o nauce języków obcych, a tak bardziej konkretnie o moim przypadku.

Jeśli mam być szczera to na poziomie biegłym mówię tylko po francusku, na poziomie praktycznie dwujęzycznym jeśli chodzi o mowę, pismo, akcent i pisanie. Po angielsku mówię dobrze, ale gorzej już w piśmie, powiedzmy, że mówię dobrze. Uczę się tez hiszpańskiego i arabskiego i idą mi te języki również dość dobrze – tzn. że ludzie mnie rozumieją. Czasami przyjaciele z Francji ,( ale Polacy również) pytają mnie jaka metoda nauczyłam się tak dobrze mówić po francusku-weźmy już przykład francuskiego, ale dotyczy każdego języka jakiego się uczę. Oczywiście nie mam się tutaj za jakiegoś mistrza nauki języków, niezwykłego poliglotę czy co tam sobie można pomyśleć. Chcę tylko powiedzieć jak ja sobie radzę i może się to komuś przyda.

 Artykuł z „English Matters” mnie zainspirował ponieważ mówił o niekonwencjonalnych metodach nauki, które pozwalają kontynuować studiowanie danego języka, kiedy motywacja ci zapał nam spadają.
Jedną z metod o której była mowa w artykule jest przyczepianie samoprzylepnych karteczek do przedmiotów z naszego otoczenia i ja faktycznie taka metodę stosowałam. Jak to wygląda w praktyce? Kiedy chciałam się nauczyć nazw mebli to zamiast wkuwać listę słówek na pamięć przyklejałam karteczkę z nazwą „un lit” (pl łóżko) do łóżka, karteczkę z napisem „un miroir” (pl. lustro). Nie pisałam tłumaczeń bo po co – chciałam żeby mój mózg czytając słowo „lit” widział od razu łóżko jako przedmiot, a nie najpierw polskie tłumaczenie a dopiero potem rzeczywisty przedmiot. Kiedy nie mogłam zapamiętać nazw niektórych przedmiotów w kuchni bądź nazwy jedzenia etc, na kartonie z sokiem grejpfrutowym pisałam francuskie „pamplemousse” (tu już nie przyklejałam karteczki tylko pisałam od razu na kartonie) etc. Oczywiście nie oblepiałam wszystkich talerzy, tylko robiłam mini listę przedmiotów w danej szufladzie i wyciągając talerz do posiłku mówiłam głośno jego nazwę. Po tygodniu kiedy już zapamiętałam nazwy „oblepionych” przedmiotów, ściągałam karteczki.

Kolejną metodą opisana w artykule jest nagrywanie wykładowcy/nauczyciela na dyktafon by sprawniej odtworzyć notatki. Ja natomiast używałam dyktafon w trochę inny sposób, a mianowicie nagrywałam się kiedy czytałam na głos teksty z francuskich podręczników (lepiej kiedy są to proste artykuły). Potem odsłuchiwałam nagranie by skorygować akcent. Dla mnie jest to trudne ćwiczenie, ponieważ nie cierpię nagrań swojego głosu. Nie wiem czemu, ponieważ głos mam niby „dobry” (pracowałam już kiedyś w radiu) ale słuchanie siebie dukającego w innym języku jest traumatycznym przeżyciem. Jednakże warto to praktykować bo tylko nagranie pozwoli Wam jasno ocenić stan waszej artykulacji i akcentu w danym języku.

Inne metody przedstawione przez Colorfulmedia to: długopis – Live scribe pen – który kiedy robimy notatki zapisuje je w wersji cyfrowej- tego akurat nigdy nie próbowałam ale wydaje mi się to ciekawym pomysłem, zwłaszcza, że niektóre marki tych długopisów pozwalają na przechowywanie danych w Evernote. Wydawca pisze też o Kindlu – żeby nie nosic ze sobą  książek na wykłady, czy o elektrycznej kuli do nogi, którą przyczepiamy do nogi i ustawiamy czas nauki. Do tego czasu kuli nei da się odczepić od nogi, a waży aż 9 kilo! Uniemożliwia więc nam pójście np. do znajomych. Nie martwcie się jednak, do gadżetu jest dołączony kluczyk, którego można użyć w sytuacji kryzysowej i to przed końcem ustawionego czasu!

Jeśli miałabym dodać coś od siebie, to moje metody nauki francuskiego były następujące:
- słuchanie muzyki w języku francuskim i tłumaczenie ulubionych tekstów. Udowodniono naukowo, że nauka przez muzykę przychodzi szybciej.
- oglądanie filmów w wersji oryginalnej. Najpierw z polskimi napisami, potem z francuskimi napisami a teraz już normalnie bez napisów J
- pisałam pamiętnik i kalendarz i notatki po francusku od samego początku nauki języka. – teraz nie pisze pamiętnika ale kalendarz został ze mną do dziś.
-oglądanie seriali na francuskich stronach- Francuzi do wszystkiego robią dubbing więc jest to fajna metoda aby się nauczyć prostych codziennych zwrotów jak no. Burczy mi w brzuchu – słownictwo zależy od serialu oczywiście J
-z pewnością ułatwieniem było, że ten język to moja pasja, dobrze wybrać (jeśli mamy wybór) język kraju który nas interesuje. Byłam totalnie zaabsorbowana tym językiem i jak tylko miałam okazję się go uczyłam. Nauka przychodzi łatwiej.
-czytanie codziennie na głos kilku tekstów z podręcznika/Internetu etc
-oglądanie francuskiej telewizji w Internecie – jak zaczynałam naukę nie miałam zbyt szybkiego neta i z tego nie mogłam korzystać, ale oglądałam przeeeenudne debaty na jedynym francuskim kanale, który mieliśmy w domu – TV5
-potrafiłam oglądać Titanica po raz 5 tylko po to by w połowie filmu usłyszeć nazwę kamienia Kate, która była wymawiana po francusku: Le coeur de la mer”!!!

To chyba wszystko, a w każdym razie wszystko co pamiętam. Teraz pojawia się coraz więcej metod nauki języka.

Jak choćby „Français présent” czy „English matters” wydawnictwa Colorfulmedia- czasopisma do nauki języków obcych, które z pewnością ułatwiają i przyspieszają wchłanianie informacji! Artykuł na którym opierałam mój dzisiejszy wpis pochodzi z najnowszego numero „English matters” – tytuł artykułu: „Making Learning Easier”,  numer styczeń/luty. W tym numerze ciekawy jest artykuł o rodzinie królewskiej – chodzi oczywiście o duet William i Kate, cos o książce „50 shades of Gray”, bardzo fajny wykład o pochodzeniu angielskich przysłów i zwrotów oraz odwiedziny szalonego Amsterdamu.
Są to czasopisma dla osób, które już mówią po angielsku i pragną poszerzyć swoje słownictwo. Trudniejsze słówka są podkreślone i wytłumaczone pod tekstem. Jeśli zatem zaciekawił was temat Nauki języków zapraszam do dalszej lektury tego czasopisma!

GDZIE MOŻNA KUPIĆ
Magazyny można kupić w Inmedia, Relay, Empiku, Kolporterze czy w Ruchu. Są więc łatwo dostępne.
Istnieją wydania w języku francuskim, angielskich, hiszpańskim, włoskim, niemieckim i rosyjskim.

Wydawnictwo posiada w swojej ofercie również e-booki, które można kupić na takich portalach jak: 






7 komentarzy:

  1. Chyba kluczem do sukcesu będzie odnalezienie swojej metody nauki :) jak dla mnie, metoda niezawodna to systematyczność w nauce (czyli uczymy sie codziennie i powtarzamy to, czego uczyliśmy sie wczoraj) oraz total immersion, czyli to o czym piszesz. Słuchanie nagrań w języku obcym, fiszki, karteczki, czat z nativami, byle codziennie! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! systematyczność i pasja!

      Usuń
  2. A ja polecam fiszki Francuski w Karteczkach, Angielski w Karteczkach i inne. Do niedzieli 25 stycznia wszystkie fiszki -40%! http://wkarteczkach.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahaha uśmiałam się z kuli do nogi :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię Francais Present i chętnie z niego się uczę. Poza tym właśnie oglądanie filmów czy seriali po francusku uznaję za bardzo przyjemną metodę :) A no i dodałabym czytanie blogów francuskich lub polskich, w których pojawiają się wpisy ze słówkami, gramatyką itp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak filmy i seriale to ogromne źródło wiedzy, zwłaszcza, że Francuzi wszędzie dorabiają dubbing ;)

      Usuń