piątek, 21 grudnia 2012

kilka nowych i starych obserwacji

Tak ostatnio analizowałam całą tą Francję i jak zwykle doszłam do kilku nowych wniosków. Oczywiście padną słowa krytyki-bo przecież nie byłabym sobą- ale też sporo zalet którymi mogą się Żaby pochwalić ;) 
Po pierwsze i Francuzi i Francuzki bardzo dobrze i stylowo potrafią się ubrać
Zauważyłam, że po jakimś czasie mieszkania na francuskiej ziemi potrafię bezbłędnie, tylko na podstawie ubioru powiedzieć kto jest Polakiem a kto Francuzem (czasem jeszcze mylę ich z Włochami, którzy też w kwestii gustu mają się całkiem dobrze). Francuzi bardzo dbają o swój wizerunek i w przeciwieństwie do Polaków potrafią na markowe ciuchy wydać dużo. Nie ma co też przyjmować mylnie, że dobrze ubrany czy wystylizowany Francuz jest bogaczem, bo nawet moi znajomi pracujący w kawiarniach noszą markowe ciuchy i to noszą je naprawdę z klasą (bo nie wiem jak Wy ale dla mnie sam fakt założenia markowego ciucha nie czyni człowieka guru mody czy tam innym Lagerfeldem). Oni po prostu przyjmują do tego spora wagę i... są też bardziej skłonni wydać ciężko zarobione pieniądze na ubrania nawet takich marek jak Armani, Klein etc... Faktem jest też, że dla kogoś kto zarabia w Euro ceny tych firm wydaja się mniej wygórowane, jednak zawsze dość wysokie. Mam nawet kolegę, który ostatnio kupił sobie bransoletkę od Hermesa za bagatela 300 euro... bo miał ochotę i bo mu się podobała, a to że zarabia SMIC  (najniższa krajowa) to już zupełnie inna bajka... Faceci ubierają się tutaj nieziemsko fajnie i szczerze mówiąc biją przeciętnych Polaków. Co do kobiet, to Francuzki mają taki charakterystyczny styl. nie wiem czy dobrze go opiszę, ale potrafią ubrać prostą luźna koszulę z satyny czy jedwabiu do jeansów a do tego tylko czerwona szminka i wyglądają świetnie! W Polsce, moim zdaniem, dziewczyny ubierają się całkiem fajnie, ale jak już ktoś chce fajnie wygadać to to widać (widać cały wysiłek w doborze dodatków, tkanin etc), a we Francji taki typowy look jest bardzo mylący i ma się wrażenie, że dziewczyna wyszła z domu bez specjalnego zwracania uwagi co tam wrzuciła na siebie ale wciąż wygada świetnie i sexy. Jedyne co mi się nie zawsze podoba to to, że Francuzki zazwyczaj się nie czeszą tzn często maja na głowie artystyczny nieład i rzadko bawią się w robienie fryzur- nie jest to wada ale bardziej taka uwaga ze strony mojej skromnej osoby...

Po drugie Francuzki noszą przepiękną bieliznę i naprawdę zwracają na to uwagę!
Nie będę wchodziła w szczegóły i podawała imion i nazwisk, bo żadna Francuzka więcej by się ze mną w szatni nie przebierała, ale muszę przyznać, ze nie widziałam Francuzki w bieliźnie brzydkiej, niefalbankowej, niekoronkowej baa no antysexy. To zachęcenie dla panów: pod tymi luźnymi koszulami jest na co popatrzeć! Staram się nie rozpisywać o bieliźnie, bo jako maniaczka tej części kobiecej garderoby mogłabym tutaj napisać sagę! Zresztą to Francuzi wiodą prym na światowych rynkach bieliźnianych więc nie ma się co dziwić!

Po trzecie jeszcze jednak spora liczba Francuzów pasuje do znanego wszystkim stereotypu brudasów
Nie mówię, że wszyscy i nie oceniam. miałam po prostu dzisiaj rozmowę z koleżanką z pracy, która zajmuje się robieniem makijażu bogatym babkom i niestety nawet one bezpardonowo czasem tłumaczą jakiś zaschnięty tusz do rzęs czy nieświeże włosy lenistwem i brakiem chęci wzięcia prysznicu dnia poprzedniego. Ochyda! Sama również, już niejednokrotnie byłam zaskoczona syfem jaki spotykałam w łazienkach dziewczyn czy dziwnym odorem w metrze. Po dzisiejszej rozmowie już mnie nie dziwi to, że "miałam takie wrażenie , że niektórzy ludzie to już od rana capią"...Módlmy się by to się zmieniło bo jak Żaby dalej tak będą robily to ja nie wiem co ze światem się stanie!

Po czwarte palą na potęgę
Tutaj w ogóle sie nie będę wypowiadać na plus czy na minus bo to nie moja sprawa, ale faktem jest, że tak jak ogólnie na świecie ponoć moda na papierosy przeminęła (jak np w Poslce) to tutaj ma się dobrze... aż nawet za dobrze, bo większość moich znajomych pali, kobiety również i to nawet nie cienkie papierosy tylko takie normalne grube.

Po piąte Francuzi -ci co się myją- pięknie pachną perfumami
W Polsce mam wielu znajomych, którzy perfumy uważają za coś okazjonalnego albo w ogóle się ich wystrzegają bo albo-uważają to za za drogie dobro, albo za "gejowskie" (cytuję) dobro... Francuzi uważają- na szczęście-za dobro powszednie i co rusz przy tradycyjnym przywitaniu czuć i od tych młodych i tych starszych mężów piękne perfumy. Bravo! To lubię i chyba większość kobiet również!

Po szóste-Francuzi często wolą w czasie przerwy obiadowej iść i kupić jedzenie w piekarni czy innego dostawcy albo zjeść w restauracji aniżeli zrobić sobie kanapki do pracy.
Na początku nie rozumiałam, dlaczego wszyscy uważali za strasznie urocze fakt, że robiłam sobie kanapki do pracy. Bo po co?! Można przecież kupić! A ja z kolei odpowiadałam ale przecież nie zaszkodzi przygotować sobie coś w domu a i taniej! Francuzi jak już coś przygotowują, to raczej kobiety i to bardziej przypomina dania, które podgrzewa się na miejscu pracy, ale na pewno NIE KANAPKI. Pozostała część idzie szybko kupić zestaw (danie, napój i deser) w pobliskiej boulangerie i wraca do pracy by jeść z współpracownikami. Pewnie wynika to z kultury, z faktu, ze mają dłuższe niż my w Polsce przerwy (ja mam np godzinę) oraz, że mają tickets resto (rodzaj bonów dawanych przez pracodawcę, który ma obowiązek dostarczyć pracownikowi albo posiłek albo mu za niego zapłacić-przynajmniej jakąś część). Tickets resto mają wartość około 8-9 euro i można nimi płacić właśnie w restauracjach albo..nawet w sklepach spożywczych. Szczerze mówiąc spodobał mi się ten system i już z kanapka mnie w pracy nie przyłapiecie ;)

Na dziś tyle, muszę znowu pomyśleć, podumać i pewnie niedługo coś skrobnę coby nie dać Żabom spokoju....