niedziela, 5 listopada 2017

Mój pierwszy Ramadan


Chciałabym podzielić się moim tegorocznym doświadczeniem. Niedawno znalazłam moje notatki i  postanowiłam stworzyć z nich artykuł na mojego bloga, który od dłuższego czasu świeci pustkami.
Tego lata, po raz pierwszy w życiu udało mi się odbyć Ramadan.

Na początku kilka wyjasnień. Nie jestem muzłumanką, ale katoliczka i to wierzącą. W polskiej kulturze nie ma tradycji odbywania prawdziwego postu. Nie wiem dlaczego, ale nie praktykujemy już tego zwyczaju. I być może właśnie dlatego, od dłuższego czasu byłam zafascynowana Ramadanem.


Jestem osoba bardzo ciekawą życia i uwielbiam się uczyć. Uważam, że aby coś dogłębnie zrozumieć, a najlepszym sposobem jest doświadczenie tego na własnej skórze. Moim zdaniem, możemy przeczytać dziesiątki książęk, słuchać licznych świadectw ludzi, ale by naprawdę mieć konkretna opinię na jakikolwiek temat, najlepiej jest przetestować to na własnej skórze.
Zdaję sobie sprawe z tego, że wiele osób może uważać ten pomysł za głupi i bezsensowny, ale kiedy postanawiam coś zrobić, robię to bez względu na opinie innych. Wydaje mi się. że jeśli nikogo nie krzywdzimy naszymi działaniami, powinniśmy iść twardo do celu i robić to co wydaje sie nam godne naszego wysiłku i inteteresujące.

Pomysł zrobienia Ramadanu przyszedł mi już kilka lat temu. Od dawna byłam zasascynowana przez kulturę orientu i często byłam otoczona ludźmi, którzy praktykowali ten święty miesiąc. Powiedziałam sobie zatem: chcę naprawde zobaczyć jak to jest nie moć jeść ani pić (między innymi) cały dzień. Jak mój organizm na to zareaguje. Jak to wpłynie ma moja psychikę i ducha i czy będę w stanie wytrzymać cały miesiąc.
W gwoli przypomnienia. W czasie miesiąca Ramadanu przez cały dzień od wschodu do zachodu słonca (są określone godziny, w tym roku było to pomiędzy 3h30 i 21h45)  nie można : pić, jeść, palić, żuć gumy, całować się, przytulać, uprawiać seksu, przeklinać i wiele innych...

I oto jak przeszłam ten miesiąc:

1 dzień - Byłam naprawdę szczęśliwa, że wreszcie udało mi się zacząć Ramadan i bardzo dobrze się czułam. Miałam "genialny pomysł by pojechać z koleżanka nad jezioro, nie zważając na fakt, że na zewnątrz było 37 stopni... Mimo to czułam sie fantastycznie,. Nie odczuwalam głodu ani pragnienia. Czułam głównie dume i ekscytację, że zaczynam mój pierwszy Ramadan. Wieczorem zjadłam mój pierwszy ftour (ftour to posiłek przełamujący post).

2 dzień - i pierwszy dzień pracy w czasie Ramadanu. Czułam sie bezustannie zmęczona i ciągle miałam ochotę spać.

3 - 4 dzień - podobnie. Ciągłe zmęczenie. Robię sobie 2 drzemki dziennie. Jedną w południe, drugą po powrocie z pracy, przed jedzeniem. W rezultacie, nie mogę spać w nocy, dopada mnie bezsenność. Na dodatek budzę się o 3h30 by zjeść ostatni posiłek, więc rano jestem jak zombi.

5-9 dzień -Wszystko staje sie o wiele prostsze. W ciągu dnia nie odczuwam już ani pragnienia ani głodu. Udało mi się uwarunkować i odpowiednio nastawić, więc niejedzenie i niepicie jest błahostką. Mam dużo energii. Moje pierwsze spostrzeżenie -  mam o wiele więcej czasu wolnego! Mam czas by oglądać filmy, filmy dokumentalne, czytać i sprzątać. Do tej pory nie zdawałam sobie spawy jak wiele czasu poświęcamy na zakupy, jedzenie czy gotowanie. Z racji poszczenia udało mi się wygospodarować kilka wolnych godzin w ciągu dnia!

Mój sposób myślenia stał się bardziej klarowny. Kiedyś przeczytałam, że gdy jemy co 3-4 godziny, naz organizm jest zmuszony dostarczać dużo krwi do naszego żołądka. Kiedy pościmy ta krew jest dostarczana do naszego mózgu. Nie wiem czy jest to prawdą, ale wiem, że mój proces decyzyjny stał się bardziej usystematyzowany, a podejmowanie decyzji przychodzi mi o wiele łatwiej. Wszystko wydaje mi się łatwiejsze. Jestem też w dobrym humorze. Jedynym problemem jaki napotykam jest niewystarczająca ilość spożywanych płynów. Picie ogromnych ilości wody w kilka godzin jest dość problematyczne, ponieważ wypełnia mój żołądek do granic możliwości i nie czuję się potem zbyt dobrze. Mam wrażenie, że mój brzuch eksploduje.
Ostatnie spostrzeżenie - ciągle mam ochotę na Coca Colę. Każdego dnia. Jest to dość dziwne, bo nie mam w zwyczaju pić tego trunku. Zdarza mi się to od czasu do czasu. Wydaje mi się, że Cola pomaga mi w trawieniu.

9-12 dzień - Ciągle w dobrym humorze i pełna energii. Wieczorem jem coraz mniej. Praktycznie nie odczuwam głodu. Jem wieczorną kolację, ponieważ trzeba coś jeść by wytrzymać potem cały dzień.

13-23 dzień - Ciągle jestem w formie. Zauważyłam, że z dnia na dzień jem coraz mniej. Kiedy nadchodzi godzina ftouru, nie biegnę już do lodówki jak wygłodniały wilk. Jem spokojnie.

Ostatni tydzień- Jestem naprawdę zmęczona. Sztuka uwarunkowania sie na pewne warunki nie jest mi obca i bardzo dobrze sobie z tym radzę, więc nie jest dla mnie męczarnią nie jedzenie i nie picie. Generalnie jeśli postanowię sobie, że nie jem i nie piję (generalnie nie robię nic co mogłoby mi sprawić przyjemność) między tą i tą godziną, nie marudzę, uważam to za stałą i uparcie trzymam się tego.
Ale mój organizm jest już naprawdę zmęczony. Nie mam już wiele energii i zaczynam zadawać sobie pytanie, skąd przyszedł mi pomysł by robić Ramadan. Na dodatek w Tuluzie mamy falę upałów. 37-40 stopni i ja bez kropelki wody. Nie mam już ochoty na drzemkę w południe, więc chodzę na spacery w pełnym słońcu (wiem wiem mam mnóstwo "genialnych pomysłów":p). W czasie moich spacerów czuję się jak ryba na ruszcie. Mam ochotę się ruszać, coś robić, ale nie mam już na to siły. Każdego dnia mówię sobie tylko: mam nadzieję, że w pracy nie zemdleję. Ale uparcie trzymam się postu, jestem zbyt uparta i dumna by odpuścić w ostatnim tygodniu!

I voilà Ramadan zakończony! Udało mi się!
Było to doświadczenie, które wymagało ode mnie dużej samokontroli, ale które też nauczyło mnie, że nasz organizm jest bardzo wytrzymałyi że możemy przekroczyć znane nam limity. Jednocześnie dzięki temu doświadczeniu lepiej rozumiem ludzi, którzy praktykują Ramadan każdego roku i szczerze - chapeau bas!

Jednak najlepszą nagrodą na koniec jest satysfakcja. Czułam się tak bardzo, ale to bardzo z siebie dumna, że chociażby tylko dla tego uczucia warto spróbować Ramadanu lub innej formy postu przynajmniej raz w życiu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz