sobota, 13 października 2018

Co się zmienia kiedy mówimy w języku obcym




Każdy z nas uczy się jakiegoś języka obcego- angielkiego, francuskiego, niemieckiego itd …  Najczęściej używamy ich głównie w czasie podróży lub w pracy. Ale mieszkać w obcym kraju i posługiwać się językiem obcym na codzień jest zupełnie inną sprawą i jest o wiele trudniejsze niż by się to mogło wydawać. Od ponad 7 lat mieszkam we Francji, a języka francuskiego nauczyłam sie w liceum i mówię po francusku od około 13-14 lat. Jest to moja pasja.

Dziś chiałabym napisać o trudnościach, różnicach i plusach jakie może napotkać obcokrajowiec, który posługuje sie językiem obcym. Oczywiście wszystko opieram na własnym przykładzie i doświadczeniach, ale wydaje mi się, że przekłada sie to na każdy inny język. Myślę, że to o czym będę zaraz pisała może być interesujące dla osób, które już mówią w języku obcym albo chciałyby się przeprowadzić za granicę.


Trochę teorii
Na sam początek ewidentny fakt - aby dobrze mówić w języku obcym i by naprawdę móc zrozumieć wszystkie jego niuanse trzeba mieszkać w kraju z którego ten język pochodzi. Na początku każdy z nas uczy się gramatyki i po pewnym czasie możemy prowadzić dyskusje na wiele tematów. Ale język to nie tylko gramatyka i słownictwo ale również sposób myślenia. Już wiele lat temu specjaliści i badacze lingwistyki i etnolingwistyki udowodnili, że język jest sposobem widzenia świata i że oddziałuje na to w jaki sposób myślimy i jak odbieramy to co sie dzieje wokół nas, zmienia naszą perspektywę. Znaczy to, że osoba która mówi po francusku ma zupenie inną wizję świata niz osoba która mówi po angielsku, arabsku, chińsku etc.. Należy również podkreślić, że jeżeli jakieś słowo nie istnieje w naszym języku, nie będziemy w stanie jej zobaczyć . Już wyjaśniam o co mi chodzi. W Ameryce Południowej są ludy indiańskie, w języku których słowo « samolot » nie instnieje. W ich języku mają jedynie kncept « obiekt który lata ». I możecie mi wierzyć lub nie, ale te ludy nie są w stanie odróżnić samolotu od ptaka,a to dlatego, że koncept samolotu nie istnieje w ich języku (a więc także nie istanieje dla nich w ogóle) więc w efekcie nie zwrócą na samolot uwagi, lub w ogóle go nie zauważą. Z drugiej strony mają ponad 40 słów by powiedzieć « drzewo » (tak jak Eskimsi mają kilkanaście słów by obisać biały kolor). Dla nas drzewo to po prostu drzewo a biały jest po prostu biały. Żyjąc w naszym środowisku nie mieliśmy potrzeby « tworzyć » tylu słów by opisać te « obiekty », więc nie zwrócimy uwagi na jakiekolwiek różnice, które dla tych populacji są ewidentne. Podobnie sprawa ma się p. z cellulitem. Wszystkie nasze babcie na pewno musiały juz wam powiedzieć, że za ich czasów nie było żadnych cellulitów i że ten problem nigdy nie istniał. Problem w tym, że skoro nie miał nazwy, nie mógł istnieć.

Uczyłam sie tej teorii w czasie studiów i nie do końca w to wierzyłam, ale teraz, po kilku latach we Francji, kiedy już mówię biegle po francusku to mogę Wam powiedzieć, że o wiele lepiej rozumiem Francuzów nż na początku Niektóre zachowania czy ich reakcje, które wydawały mi się dziwne i niezrozumiałe, teraz mają sens i wydają się wręcz logiczne. O to była krótka wzmianka teorii. Jeśli chcielibyście o tym poczytać więcej polecam zainteresować się terorią Sapir-Whorf. Jest to naprawdę wciągające.

A więc co zmiania sie w naszym życiu kiedy mówimy w języku obcym ?


Nie możemy używać niektórych przysłów i powiedzone, ponieważ ie jesteśmy w stanie ich przetłumaczyć.
Przyslowia i powiedzonka są różne w zależności od kraju i języka. Są ściśle powiązane z daną kulturą, historią i naszym językiem. Dlatego kiedy często mamy ochotę użyć jakiegoś powiedzonka z dzieciństwa, które idealnie pasuje do danej sytuacji, nie możemy tego zrobić, gdyż nawet jesli przetłumacyzmy je słowo po słowie, nie będzie ono miało żadnego sensu i nikt nas nie zrozumie. Jest to bardzo frustujące.

Zapominamy własnego języka ojczystego
Niestety… wcześniej nie wierzyłam, że jest to możliwe i gdy widziałam polskie gwiazdy mieszkające za granicą mowiące w wywiadach « How we say that in polish ?», mówilam sobie,że robia to specjanie by podkreślic fay jak dobrze mówią w języku obcymi że żyją « in America ». Ale nawet po tylko 7 latach we Franci zapominam niektórych polskich słów. Szczegolnie kiedy chcę opowiedzieć, używam francuskiej składni zamiast polskiej (przez co niektóre moje zdania brzmią bardzo dziwnie), robię błędy tam gdzie nigdy przenigdy bym ich wcześniej nie zrobiła. Są tez słowa które znam jedynie po francusku i nie mam zielonego pojęcia jaki jest ich polski odpowiednik. Na dodatek mówię po polsku z francuskim akcentem a po francusku z polskim akcentem…
Jeśli chodzi o zrozumienie to tutaj nie mam nigdy żadnego problemu i rozumiem wszystko ponieważ staram się dużo czytać po polsku i kiedy tylko mogę mówię po polsku, ale jestem pewna, że gdybym tego nie robiła mogłabym prawie totalnie zapomnieć jak mówi się po polsku albo mówiłabym naprawdę bardzo źle.Więc jeszcze raz, tak możliwym jest zapomieć język ojczysty.

Istnieją słowa, których nie da się przetłumaczyć na francuski i bardzo ich brakuje
Podobnie sprawa ma się z dowcipami. Sa takie, których nie da sie przetłumaczyć. Są słowa które nie istnieją w innym języku. Które opisuja sytuacje,miejsce, uczucie w tak precyzyjny, najlepszy z możliwych sposobów ale jako, ze w drugim języku ich nie znajdziemy, nie możemy ich użyć. Mówię o takich słowach jak « weltschmertz » po niemiecku (ból egzystencjnany), « komorebi » po japońsku (światło którze przeszywa drzewa), « pochemuchka » po rosyjsku (osoba która zadaje za dużo pytań), czy « rire dans sa barbe » (śmiać sie ukradkiem) po francusku o naprawdę ale naprawde frustrujące nie móc użyć tego idealnego słowa w danej sytuacji.

Brakuje ci i tęsknisz za językiem ojczystym, ale kiedy jesteś u siebie brakuje ci języka obcego.

Kiedy przyjeżdżam do Polski jestem zawsze « zaskoczona », że wszyscy w autobusie mówią po polsku, w moim ojczystym języku. Keidy słysze język polski we Francji zawsze sie uśmiecham i sprawia mi to dużą przyjemność, ale to naprawdę rzadko sie zdarza. A w Polsce wszyscy mówia w « moim języku ». to naprawde zabawne uczucie na początku.
Przekleństwa mówi się łatwiej w języku obcym i robia mniejsze wrażenie na nas samych. To dość dziwne, ale kiedy chcę sobie porządnie przeklnąć i by to wprawiło mnie w jakieś wibracje i miało jakikolwiek wydźwięk to tylko po polsku. To tak jakby przekleństwa po francusku czy po angielsku nie były wystarczająco silne lub jak by dla mnie nie miały wystarczająco wulgarnego wydźwięku. Dziwne ale prawdziwe.

Jeśli liczę, to zawsze po polsku. Mimo że mówię po francusku perfekcyjne i juz nawet nie korzystam od dawna ze słownika, kiedy muszę coś policzyć np. Liczbę dzieci na sali czy pieniądze, w mojej głowie raczej nie zacznę « un, deux, trois… » tylko « jeden, dwa, trzy… ». To taki naturalny refleks. Czasem nawet jeśli policzę coś po francusku to potem i tak jeszcze raz przeliczę to po polsku. To automatyczne, prostsze i pewniej sie z tym czuję. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że jest tonaturalne i że każdy tak robi. To mnie podniosło na duchu.

Jeśli mówi sie w kilku językach, ma sie o wiele bqrdwoej rozbudowane poczucie humoru.
A to dlatego, że możemy żartować w dwóch (trzech, czterech..)językach. Znając dwie kultury mamy dwa razy więcej materiału by powiedzieć coś śmiesznego. Podobno osoby wielojęzyczne będą miały tendencję by zwracać uwagę i zauważać więcej rzeczy (takie otwarcie umysłu) aniżeli osoby, które mówią tylko w jedym języku.

Śnię po francusku
Tak to prawda. Po pewnym czasie zaczynamy nawet śnic w języku obcym. Na początku jest to dość dziwne, ale potem sie do tego przyzwyczajamy. Do dzis pamiętam jaka byłam z siebei dumna kiedy pierwszy raz mi się to zdarzyło. Wtedy powiedziałam sobie : No teraz to juz naprawde mówisz dobrze po francusku !

Mówiąc obcym językiem, myślisz też w tym języku
Bardzo często zadawano mi to pytanie. Pragnę więc podkreśloić, że niemożliwym byłoby robienie ciągłego tłumaczenia zdań polskich na francuski. Każdy język ma inna składnię i logikę, więc jestem zobliowana myślec po francusku. W przeciwym wypadku byłoby to niesamowicie skomplikowane. Tak naprawdę słowa płyna same z siebie. Nawet sama do siebie mowię po francusku. (Tak gadam sama ze sobą, przyznaję się bez bicia :D)

Oczywiście na początku tłumaczymy zdania z języka ojczystego na obcy w naszych głowach. Dlatego też, kiedy przyjeżdżamy do obcego kraju , jesteśmy totalnie wykończeni na koniec dniaponieważ nasz mózg cały dzień, przez dobre 15 godzin, był tłumaczem. Dobrze pamiętam mój pierwszy miesiąc w Paryżu. Na koniec dnia moje neurony były tak wykończone, że miałam gigantyczną migrenę. Nie byłam w stanie mowic ani po francusku ani po polsku. Wszystko mi się mieszało. O był naprawdę trudny okres. Na szczęście po pewnym czasie przestajemy robić tłumaczenia w naszej głowie i zaczynamy o prostu mówić.

W każdym razie nauka języków obcych jest niesamowitą przygodą i bardzo nas wzbogaca kulturowo. Czeskie przysłowie mówi, że każdy nowy język jest kolejnym danym nam życiem. Uczmy się zatem kolejnych żyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz